Zakładam ten wątek z powodów oczywistych: znamy zalety internetu, ale znamy tez tych, którzy najchętniej poddaliby internet kontroli i cenzurze. Pod różnymi pretekstami wśród których pierwsze miejsce zajmuje ochrona przed "zalewem chamstwa". Musimy bronic ostatniej obywatelskiej przestrzeni wolności, żeby nasze życie już zupełnie nie zostało poddane kontroli dziczy politycznej albo świętoszków chcących nas przed czymś "ustrzec", żeby nad nami zapanować.
Jacek Żakowski, tym razem argumentuje niegłupio, ale każdy bystry czytelnik zorientuje się, jak w gruncie rzeczy niebezpieczne sa jego wywody zawierające prawdziwe stwierdzenia, ale użyte chyba w niezbyt dobrych intencjach. Dziennikarz brał udział w spotkaniu w Wyższej Szkole Zarządzania we Wrocławiu w dyskusji w ramach Akademii Dziennikarstwa Internetowego organizowanej przez Instytut Dziennikarstwa WSZ. Temat dyskusji? Oczywiście ten co zawsze: "chamstwo w internecie".
Salon24, Piotr Matejczyk, 2010-06-13 napisał(a):
Po pierwsze: media, choć dziś w większości komercyjne, powstały jako podmioty służące obywatelom – nie zarabianiu pieniędzy.
Po drugie: kuratelę nad procesem komunikacji sprawował zawsze jakiś zbiorowy Autorytet określający pewne jej normy – dziś powiedzielibyśmy: standardy. Najpierw była to religia, później – wykształcone elity, wreszcie etosowi dziennikarze przekazujący tajniki zawodu młodszym pokoleniom. Powszechna deregulacja zlikwidowała ostatnie bariery oddzielające służbę obywatelską od działań nastawionych na maksymalizację zysku.
I trzecia uwaga, wynikająca z poprzedniej: musimy przyjąć do wiadomości, że złe tendencje w masowej komunikacji wiążą się ze strukturą własnościową internetowych mediów. Portale będące własnością potężnych korporacji, tworzone przez menedżerów – specjalistów od IT nie służą w najmniejszym stopniu obywatelom, lecz zarządom. Pod pozorem serwowania informacji oferują bowiem przynoszący krocie infotainment – czystą rozrywkę – czyniąc z prezesów multimilionerów, zaś z obywateli – zadowolonych z siebie konsumentów ulegających złudzeniu, że oto właśnie zostali poinformowani.