Gazociąg Północny - ściek niemiecko-ruski

Mare nostrum - nasze Morze. Nasz Bałtyk. Koszalin od 1 stycznia 2010 jest miastem morskim.

Re: Gazociąg Północny - ściek niemiecko-ruski

Postprzez jadzik » 23 Mar 2010, 19:26

Rybitzky na Salon24. Kalendarium wydarzeń.

Rok 2000 – gospodarka Polski pozostaje zależna od dostaw gazu z Rosji. Rząd Jerzego Buzka próbuje zdywersyfikować źródła surowca i rozpoczyna negocjacje z Norwegią. 4 lipca 2000 r., rządy Polski i Norwegii podpisują wstępną umowę polityczną o dostawach gazu. Od 2005 roku gaz ma płynąć bezpośrednio do Polski poprzez rurociąg na dnie Bałtyku.

Rok 2001 – rząd Buzka podpisuje umowę o zakupie norweskiego gazu. Jednakże kilka miesięcy później władzę w Polsce zdobywa SLD, od początku deklarujący niechęć do planu dywersyfikacji.

Rok 2003 – w grudniu Leszek Miller zrywa zawartą przez Buzka umowę. Jego zdaniem sprowadzanie norweskiego gazu jest "nieopłacalne". Upada projekt gazociągu z Norwegii do Polski po dnie Bałtyku.

Rok 2005 – kilkanaście miesięcy po decyzji Millera, koncerny niemieckie i rosyjskie ogłaszają plan budowy własnego rurociągu przez Bałtyk. 8 września zostaje podpisana wstępna umowa. Jesienią wybory w Polsce wygrywa PiS oraz Lech Kaczyński.

2006 – 29 sierpnia Gazprom, E.ON-Ruhrgas oraz BASF podpisują ostateczną umowę dotyczącą budowy tzw. Gazociągu Północnego.

2007 – rząd PiS ogłasza, że zamierza powrócić do koncepcji sprowadzania gazu z Norwegii. Powstać ma gazociąg Skanled. Równocześnie trwają przygotowania do budowy gazoportu w Świnoujściu. Tymczasem okazuje się, że "Gazociąg Północny" może zablokować polski port, a wybory wygrywa PO. Powstaje rząd Donalda Tuska.

2009 – w kwietniu upada projekt gazociągu Skanled. Wstrzymane zostaje projektowanie gazoportu w Świnoujściu.

2010 – w styczniu wicepremier Pawlak podpisuje kontrakt z Rosjanami, na mocy którego Polska zakupi od wschodniego sąsiada gaz za ok. 100 mld dolarów. Umowa ma obowiązywać aż do 2037 roku. Trwa budowa Gazociągu Północnego. 2 marca niemiecko-rosyjskie konsorcjum zgadza się nie blokować toru wodnego do Świnoujścia. Szef MSZ Radosław Sikorski ogłasza sukces polskiej dyplomacji.
jadzik
 

Re: Gazociąg Północny - ściek niemiecko-ruski

Postprzez Gość » 06 Maj 2010, 18:52

Europosłanka Lidia Geringer de Oedenberg.

Lidia Geringer de Oedenberg, Smród wokół rury, 2010-05-06, Salon24 napisał(a):Budowa gazociągu Nord Stream trwa już od 28 dni i postępuje z prędkością do 3 km kładzionego odcinka dziennie. Niezależną ocenę wpływu inwestycji na środowisko przeprowadził sam inwestor…

Będąc posłem prowadzącym temat Nord Stream w Komisji Petycji Parlamentu Europejskiego, na posiedzeniu 4. maja br. usiłowałam nakłonić Komisję Europejską (KE) do zwierzeń dotyczących kontroli budowy Gazociągu Północnego.

Dla przypomnienia, Nord Stream to 1220 - kilometrowy gazociąg instalowany na dnie Morza Bałtyckiego, który połączy wkrótce rosyjski Wyborg z niemieckim Greifswaldem. Do 2012 r. rurociągiem popłynie 55 mld metrów sześciennych gazu, z pominięciem "niestabilnych" terytoriów tranzytowych, jak: Ukraina, Białoruś, Litwa, Łotwa, Estonia i… Polska.


Europosłanka skarży sie, ze sprawa nikt praktycznie nie zajmuje się. Z jednej strony Gazociąg Północny jest wpisany jako priorytet Europy, z drugiej strony organy Europy nie maja w tej sprawie głosu.

Oczekujemy sprawdzenia, czy ocena wpływu została przeprowadzona poprawnie. Przykładowo, zdaniem estońskich ekologów w ocenie wpływu zlekceważono szereg czynników, które będą miały negatywne konsekwencje dla środowiska. Chodzi m.in. o "poruszenie" pewnych toksycznych substancji z dna Bałtyku, które mogą przedostać się do organizmów ryb, i jako takie, za pośrednictwem "łańcucha pokarmowego" stanowić poważne zagrożenia dla ludzkiego zdrowia. Według skarżących, takie ryzyko nie zostało właściwie ocenione w raporcie Nord Stream.

(...)

KE po moim wprowadzeniu odwołała się do wspomnianego już studium Nord Stream i podkreśliła, że nie jest w stanie przeprowadzić ani zlecić innej, niezależnej oceny wpływu na środowisko naturalne i musi polegać na informacjach, jakie dostarczają jej strony umowy. Bardzo ciekawe. Nord Stream jest wpisany na listę priorytetowych projektów dla Europy, na mocy decyzji Parlamentu i Rady o rozwoju sieci transeuropejskich. Tymczasem rola Komisji Europejskiej ogranicza się do obserwowania, jak prywatna firma realizuje prywatny projekt. Komisja nie zna nawet treści kontraktu Nord Stream, ponieważ jest to umowa między prywatnymi stronami.
Gość
 

Re: Gazociąg Północny - ściek niemiecko-ruski

Postprzez Krzysztof » 28 Maj 2010, 11:10

Gazeta Wyborcza Biznes pisze o tym, ze polskie postulaty dotyczące Gazociągu Północnego od trzech lat oczekują na realizację. Tymczasem od 9 kwietnia Nord Stream (kontrolowany przez rosyjski Gazprom) układa rurę na dnie Bałtyku.

Gazeta Wyborcza, Andrzej Kublik, Gazociąg Północny nadal blokuje rozwój portu w Świnoujściu, 2010-05-27 napisał(a):Chodzi o to, że rura ma zostać ułożona bezpośrednio na dnie morza w poprzek tzw. północnego toru do portu w Świnoujściu. Zdaniem naszych władz rura będzie ułożona tak płytko, że uniemożliwi większym statkom dostęp do Świnoujścia, blokując plany rozwoju portu. Szkopuł w tym, że Polska nie mogła zażądać od Nord Streamu zakopania rury lub przesunięcia jej na głębsze wody, bo sporne akweny należą do niemieckiej wyłącznej strefy ekonomicznej. W tej sprawie odbyło się już kilka spotkań ekspertów rządów Polski i Niemiec - na razie bez wyników.


Odbyły sie w Warszawie jakieś rozmowy z udziałem Niemca z rzadu, ktory "wyraził duże zainteresowanie dla argumentów strony polskiej". Znacz się, słuchał ze zrozumieniem, a moze nawet notował. Jaki uprzejmy.

Sprawa jest coraz bardziej pilna. Nord Stream poinformował Gazetę, że do listopada ułoży rurę na niemieckich wodach terytorialnych. Potem zaczną się prace na akwenach, gdzie rura grozi ograniczeniem dostępu do Świnoujścia.
Awatar użytkownika
Krzysztof
Administrator
 
Posty: 799
Dołączenie: 26 Paź 2008, 22:18
Miejscowość: Koszalin

Re: Gazociąg Północny - ściek niemiecko-ruski

Postprzez Flavi » 28 Cze 2010, 00:39

wypowiedż Hansa-Dietricha Genschera dla radia wywiadzie, dla radia Deutschlandfunk z okazji 70. rocznicy wybuchu II wojny światowej. (30.08.2009)

Pytany o budzący wiele kontrowersji w Polsce rosyjsko-niemiecki projekt budowy Gazociągu Północnego pod Morzem Bałtyckim, Genscher ocenił, iż jest to inwestycja słuszna. - Nie jest wymierzona przeciwko Polsce, bo mamy wewnętrzne połączenie sieci zaopatrzenia w surowce energetyczne w ramach Wspólnoty Europejskiej (...) Zatem niebezpieczeństwo, że ktoś zechce wywierać na Polsce energetyczno-polityczną presję nie zachodzi - dodał.
Flavi
 

Re: Gazociąg Północny - ściek niemiecko-ruski

Postprzez lobo33 » 01 Lip 2010, 09:40

Gazociąg Północny może stać się przeszkodą w sytuacjach, gdy na Bałtyku będą musiały kotwiczyć okręty NATO - napisała w środę agencja BNS z Estonii, powołując się na informacje uzyskane od Szóstej Floty USA.

24Kurier.pl, 1.07.2010 napisał(a):Gazociąg Północny będą tworzyły dwie nitki o długości po 1220 km. Gazociąg ten będzie się zaczynać od tłoczni Portowaja koło rosyjskiego Wyborga, a kończyć w okolicach niemieckiego Greifswaldu, w pobliżu granicy z Polską. Rura będzie przebiegała przez wody terytorialne bądź wyłączne strefy ekonomiczne Rosji, Finlandii, Szwecji, Danii i Niemiec. Wszystkie te kraje wyraziły już zgodę na ułożenie gazociągu. Pierwsza nitka magistrali ma być gotowa w maju 2011 roku. Wtedy rozpocznie się układanie drugiej nitki. Do eksploatacji ma być przekazana w 2012 roku. Pierwszy gaz Gazociągiem Północnym powinien popłynąć we wrześniu 2011 roku.

Według obecnych planów mierzący 82 km niemiecki odcinek gazociągu, którego długość wyniesie 1220 km, zostanie wkopany pod dno morskie na długości 47 km.
Zastrzeżenia do planów budującego gazociąg konsorcjum Nord Stream dotyczące niemieckiego odcinka magistrali (82 km) zgłaszała strona polska. Zarząd Morskich Portów Szczecin i Świnoujście obawiał się, że gazociąg utrudni dostęp do portów statkom o większym zanurzeniu.

W odpowiedzi na wątpliwości strony polskiej na początku marca Nord Stream postanowił zmienić dotychczasowe plany i zapowiedział, że rurociąg ma zostać całkowicie wkopany pół metra pod dno morskie na około 20-kilometrowym odcinku położonym na niemieckich wodach terytorialnych, gdzie jego trasa krzyżuje się z północno-zachodnim torem dojścia do polskich portów.
lobo33
 

Re: Gazociąg Północny - ściek niemiecko-ruski

Postprzez krebs » 03 Lip 2010, 09:24

Było cicho i spokojnie, aż tu nagle coś..... :lol:

Ściek niemiecko-ruski zagraża Polsce!!!!

Image

Nowa Trybuna Opolska (http://www.nto.pl/apps/pbcs.dll/article ... /940973014)

Nowa Trybuna Opolska, 27 lipca 2008, Iwona Kłopocka-Marcjasz, Bałtyk pełen broni chemicznej napisał(a):
Bałtyk pełen broni chemicznej

Gazociąg Północny, który połączy Rosję i Niemcy, nie jest w stanie ominąć miejsc zatopienia pojemników ze śmiertelną trucizną.

W styczniu 1997 roku załoga kutra rybackiego WLA 206 wyłowiła blisko 5-kilogramową brunatną bryłę, przypominającą glinę. Zaplątała się w sieci - zaledwie 30 mil od Władysławowa. Nieświadomi zagrożenia rybacy doznali ciężkich, opornie gojących się oparzeń. Nie mieli pojęcia, że trafili na iperyt - "pamiątkę" z ostatniej wojny. To ostatni tak poważny wypadek na polskich wodach.

Wcześniej było ich dwadzieścia cztery: wyłowione bomby, wyrzucone na plaże beczki z ciekłą trucizną, skażone plaże w Dziwnowie, Kołobrzegu, Mrzeżynie, kilkudziesięciu poparzonych rybaków.

Do największej tragedii doszło latem 1955 roku w Darłówku. Fale wyrzuciły na plażę przeżarty rdzą pojemnik, z którego wylewała się brązowoczarna ciecz. Opodal bawili się koloniści. Pierwsze objawy skażenia iperytem siarkowym wystąpiły już po półgodzinie. Poparzonych zostało 102 dzieci, czworo straciło wzrok.

Podobne wypadki zdarzały się w Niemczech, Danii i Szwecji. Według oficjalnych notowań niemieccy rybacy w latach 1957-91 kilkanaście razy wyłowili amunicję chemiczną, głównie z iperytem siarkowym. Duńczykom całkiem niedawno trafił się obfity w niebezpieczne połowy rok, gdy z sieci wydobyto ponad sto sztuk amunicji. W 1990 roku w okolicach Królewca zatruciu i poparzeniom III stopnia uległo kilkanaście osób, które wzięły znalezione na plaży bryłki iperytu za... bursztyn.

Trucizna pogrzebana na dnie

Po zakończeniu II wojny światowej, od 1945 do 1948 roku w czterech strefach okupacyjnych Niemiec znaleziono 296 tysięcy ton amunicji chemicznej. To miała być hitlerowska wunderwaffe. O jej skuteczności przekonano się już podczas I wojny światowej, gdy na skutek działania środków toksycznych zginęło 100 tysięcy ludzi, a 1,2 mln zachorowało.

Zwycięskie armie, chcąc szybko pozbyć się problemu, postanowiły hitlerowską broń zatopić. Początkowo planowano zrobić to w rejonie Wysp Owczych na Atlantyku. Operacja była jednak kosztowna i wymagała ogromnej liczby jednostek transportowych. Ostatecznie śmiercionośną chemię postanowiono pogrzebać na dnie Bałtyku. Ocenia się, że trafiło do niego od 42 do 69 tysięcy ton amunicji chemicznej - w kontenerach, bombach, pociskach, granatach i minach.

Bałtyk jest morzem stosunkowo płytkim. Niemieccy marynarze pływający na łodziach podwodnych nazywali go "płytkim talerzem z kluskami". Przeciętna głębokość wynosi zaledwie 52,3 metra. Największa głębia - Landsort - to 459 metrów.

Alianci za najbezpieczniejsze miejsce do zatopienia ładunków z BST (bojowe środki trujące) uznali Basen Bornholmu i Głębię Gotlandzką, a także rejon latarni morskiej Maesekaer na zachód od Szwecji. 130 tysięcy ton chemicznej amunicji zatopiono także w cieśninach duńskich.

Na dno poszły pojemniki zawierające iperyt siarkowy (gaz musztardowy), adamsyt, fosgen, tabun, clark I i clark II, sole cyjanowe, kwas pruski. Tylko na wschód od Bornholmu, na obszarze 2,8 tys. km kwadratowych wrzucono do wody około 40 tysięcy ton amunicji gazowej.

O ile wojska zachodnie robiły to dosyć precyzyjnie, trzymając się planów, to Rosjanie topili broń chemiczną gdzie popadło. Dosłownie - bo nie mogąc np. w sztormowej pogodzie dopłynąć do wyznaczonych miejsc, zrzucali broń "na trasie". Na dodatek wyrzucali amunicję w drewnianych skrzyniach, które potem jakiś czas dryfowały, dopóki nie opadły na dno.

- Nic dziwnego, że takie ładunki znajdowano nawet na plażach Szwecji - mówi kmdr Tadeusz Kasperek z Akademii Marynarki Wojennej.

Śmiercionośne ładunki topiono też w niewielkiej odległości od Dziwnowa, Kołobrzegu, Darłowa i Helu. Stosunkowo niedawno Rosjanie przyznali się, że do tego celu użyli także Głębi Gdańskiej. To dlatego w 1954 roku na plaży w Jastarni znalazła się beczka z iperytem siarkowym.

Tykająca bomba ekologiczna

Kilka lat temu generał Sulikow, rosyjski specjalista od broni chemicznej, stwierdził, że amunicja chemiczna zatopiona w Bałtyku może spowodować katastrofę ekologiczną większą niż ta, którą wywołał wybuch reaktora w Czarnobylu.

W 2002 roku autorzy raportu Komisji Helsińskiej uznali jednak, że wpływ zatopionych środków chemicznych na środowisko morskie Bałtyku jest niewielki, a zagrożenia dla wybrzeży nie ma. Również badania szwedzkie wykazały, że gaz musztardowy nie stanowi zagrożenia dla zooplanktonu. Uznano także, że trucizna powinna pozostać na dnie, bo większe szkody mogłoby spowodować jej wydobywanie i unieszkodliwianie.

Za większe niebezpieczeństwo uznano zanieczyszczanie środowiska morskiego Bałtyku przez działalność gospodarczą państw położonych nad jego brzegami.

Komisja zaleciła jednocześnie prowadzenie badań stanu amunicji, przede wszystkim badanie stężenia iperytu i arsenu. Oba powodują nowotwory. Zwiększona zachorowalność na raka wśród szwedzkich rybaków jest dawno stwierdzonym faktem. W Polsce Trójmiasto i Szczecin to czarne miejsca na mapie nowotworowej kraju. Nie wiadomo jednak, czy ma to związek z iperytem, który kryje morska głębia.

- Stanu zatopionej amunicji nie bada się - mówi kmdr Tadeusz Kasperek. - Nikt nie prowadzi monitoringu. Ale możemy się z dużym prawdopodobieństwem domyślać, jaki jest stan pojemników. W najlepszym razie są one w połowie skorodowane.

To wersja optymistyczna. Stalowe korpusy pocisków opierają się działaniu morskiej wody przez 50-60 lat. Ten czas właśnie mija. Specjaliści z rosyjskiego stowarzyszenia "Oceanotechnika" obliczyli, że pojemniki zaczną pękać w 2010 roku.

Niemieccy badacze oceniają, że pojemniki z trucizną są zniszczone w 75-90 procentach. Gdyby do morza wyciekła jednocześnie tylko jedna szósta ich zawartości, życie w Bałtyku przestałoby istnieć. Symulacje i obliczenia mówią jednak, że środki trujące mogą się wydzielać z amunicji nawet przez trzysta lat. Jeśli się ich nie ruszy.

Dokładna skala zagrożenia jest nieprzewidywalna także z innego względu. Wiadomo, jakie skutki wywołuje zatopiona trucizna. Co jednak powstaje z niej pod wpływem działania morskiej wody - do końca nie jest znane. Dowiodły tego badania bryły iperytu wyłowionej przez rybaków z Władysławowa.

- Ta bryła nie składała się już tylko z substacji zatopionej, czyli z iperytu, ale także z produktów jego przemiany - mówił na posiedzeniu senackiej Komisji Ochrony Środowiska prof. Zygfryd Witkiewicz z Wojskowej Akademii Technicznej. - Wytworzyły się w niej związki chemiczne, które mogą być bardziej toksyczne od samego iperytu. My zidentyfikowaliśmy dwie substancje dotychczas nie opisane w literaturze.

Jest jeszcze inny problem. Na dnie Bałtyku spoczywa kilka tysięcy wraków. Nikt do końca nie wie, co jest w ich środku. A mogą to być znacznie większe bomby, niż dotąd znajdowane.

W 2003 roku Instytut Morski prowadził badania w Zatoce Gdańskiej na wyznaczonym poligonie o powierzchni 2 na 2 km. - Znaleźliśmy tam ponad trzysta obiektów o wymiarach większych niż 1 metr - mówił Krzysztof Szefler, kierownik zakładu oceanografii operacyjnej w Instytucie Morskim w Gdańsku.

Wielka rura między bombami

Tylko w lutym tego roku, w trakcie prac przygotowawczych do budowy Gazociągu Północnego, na dnie Zatoki Fińskiej zaleziono co najmniej 10 min morskich i kilkadziesiąt "nie rozpoznanych obiektów wybuchowych". Jedna mina zawiera od 250 do 500 kg materiału wybuchowego. Zdaniem komandora Kari Aapro z fińskiego ministerstwa obrony, w tym rejonie leżą jeszcze tysiące min.

Wielka rura, którą ma być przesyłany gaz z Rosji do Niemiec, pobiegnie dwiema nitkami po dnie Bałtyku na długości prawie 1200 kilometrów - od zatoki Portowaja w rejonie Petersburga do Greifswaldu w pobliżu granicy niemiecko-polskiej. Pas budowy będzie miał szerokość dwóch kilometrów. Czy uda się ominąć niebezpieczne miejsca?

- Absolutnie nie! - stanowczo twierdzi kmdr Tadeusz Kasperek. - Pierwotnie rurociąg miał biec na wschód i południe od Bornholmu, czyli dokładnie przez rejon zatopienia BST. Teraz mówi się o zmianie przebiegu - na północny zachód od Bornholmu - ale tam również są zatopione statki z amunicją chemiczną. Poza tym trzeba pamiętać, że rejon zatopienia to rejon przypuszczalny. Bojowe środki trujące zostały rozwleczone na bardzo dużym obszarze. W razie uszkodzenia pojemników w trakcie budowy rurociągu mogą one przedostać się do wody, ryb, a przez to znaleźć się na naszych talerzach.

Dopóki chemiczna śmierć leży spokojnie na dnie, często zagrzebana w mule, przykryta osadami, to zarówno korodowanie pojemników, jak i rozpuszczanie uwolnionych środków następuje powoli, a stężenie trucizny nie jest szkodliwe. Gdyby doszło do większej katastrofy, zatrucie wody miałoby w Bałtyku długotrwałe skutki, bo nasze morze jest... mało ruchliwe. Woda w nim wymienia się średnio raz na 30 lat.

- W Bałtyku woda stoi - mówi prof. Grażyna Kowalewska, szefowa pracowni chemicznych zanieczyszczeń morza z sopockiego Instytutu Oceanologii PAN. - W Hiszpanii poziom wody zmienia się do 4,5 metra w ciągu doby. U nas zaledwie o 1 centymetr. Gdyby stało się coś złego, skutki byłyby trudne do przewidzenia.

Na Głębi Bornholmskiej wyławiano już flądry z owrzodzeniami na skórze, charakterystycznymi dla działania iperytu.
- Dlatego nie jem fląder - mówi kmdr Kasperek - i radziłbym wszystkim zwrócić uwagę na konsupcję ryb, gdy ruszy budowa gazociągu. I potem w trakcie jego eksploatacji też.

8 lipca tego roku Parlament Europejski ogromną większością głosów przyjął krytyczny raport, którego sprawozdawcą był Marcin Libicki z PiS, o wpływie Gazociągu Północnego na środowisko Bałtyku. W raporcie posłowie apelują, by budowa gazociągu była w pełni zgodna z prawodawstwem UE w zakresie oceny oddziaływania na środowisko naturalne oraz z postanowieniami wszystkich międzynarodowych konwencji. Domagają się dokładnych badań, monitorowania realizacji projektu, a nawet rozważenia innych możliwych tras przebiegu gazociągu.
krebs
 

Re: Gazociąg Północny - ściek niemiecko-ruski

Postprzez Piper » 13 Lip 2010, 20:32

Kiedy polskie (?) głupkowate "elyty" uprawiają swój chamski taniec partyjniacki w remizie z regularnym okładaniem się po mordach, a euroOsieł Migalski przebiera się za hippisa i biega z gitarą, Niemcy i Rosja spokojnie budują po dnie Bałtyku rurę w tempie 3 km dziennie. Wydaje sie, że jedyna osobą, która to monitoruje jest europoslanka SLD Lidia Geringer de Oedenberg. Oto co pisze dziś na swoim blogu na salon24.

Salon24, Lidia Geringer de Oedenberg, Poseł do Parlamentu Europejskiego napisał(a):
Bałtyckie sprzątanie po gazie

Światowe media informowały niedawno, że jest już gotowa 1/6 konstrukcji Gazociągu Północnego (Nord Stream), a budowa postępuje z prędkością do 3 km kładzionego odcinka dziennie. Dla przypomnienia, Nord Stream to 1220-kilometrowy gazociąg instalowany na dnie Morza Bałtyckiego, który połączy wkrótce rosyjski Wyborg z niemieckim Greifswaldem. Do 2012 r. rurociągiem popłynie 55 mld metrów sześciennych gazu, z pominięciem "niestabilnych" terytoriów tranzytowych, takich jak: Ukraina, Białoruś, Litwa, Łotwa, Estonia i… Polska.

I chociaż wydaje się, że nikt (i nic) nie jest w stanie zatrzymać budowanego przez prywatnych inwestorów gazociągu, Parlament Europejski stara się wyegzekwować od Komisji Europejskiej uważniejszy monitoring inwestycji pod względem bezpieczeństwa obywateli i ochrony środowiska. W tym kontekście najbliższe posiedzenie Komisji Petycji, w której pracuję, może rozpocząć prawdziwą batalię pomiędzy dwiema instytucjami. Komisja Europejska zdaje się zupelnie ignorować zapisy rezolucji PE przyjętej 2 lata temu, nawołującej do sporządzenia niezależnej oceny wpływu tej megainwestycji na środowisko.

Jako prowadząca w Komisji Petycji temat “Nord Stream” poruszałam już tę kwestię na majowym posiedzeniu. Wtedy to przedstawiciel Komisji Europejskiej odpowiedział, że istnieje już profesjonalna ocena wpływu, nie ma powodu zlecać kolejnej, nie ma też na to środków. Owszem, Nord Stream zlecił obszerną, liczącą kilka tysięcy stron ocenę i zapłacił za nią 100 mln euro. Ale, większość badań przeprowadziły same zainteresowane strony-uczestnicy projektu, czyli instytuty z: Niemiec, Rosji, Norwegii, Danii, Szwecji i Finlandii. Trudno więc mówić o prawdziwie niezależnej analizie, skoro została sporządzona przez samego inwestora. Tłumaczenie się Komisji brakiem pieniędzy brzmi dosyć ekscentrycznie, szczególnie w świetle niedawnego uruchomienia unijnego programu BONUS (budżet: 50 mln euro), którego celem ma być rozwój badań na obszarze Morza Bałtyckiego, także pod kątem ekologicznych zagrożeń. Może dojść do jeszcze większego paradoksu, gdy za unijne pieniądze będzie się badać zanieczyszczenia w Bałtyku spowodowane takimi inwestycjami, jak Nord Stream...

W dokumentacji Nord Stream pominięto temat odpowiedzialności za ewentualną katastrofę ekologiczną na Morzu Bałtyckim. Dokąd może zaprowadzić inwestora nadmierna pewność siebie i brak procedur ratunkowych, pokazuje brytyjskie BP w Zatoce Meksykańskiej. I nie pomogła im ponad stuletnia tradycja i 8 tys. wykwalifikowanych pracowników, do Oceanu Atlantyckiego wyciekają kolejne tysiące litrów ropy…

Zatem 15 lipca br. Komisja Europejska będzie musiała odpowiedzieć na kolejne pytania dotyczące Gazociągu Północnego, m.in.:

1. Kto w przypadku ewentualnej katastrofy będzie odpowiedzialny za akcję ratunkową na Bałtyku- w obliczu "rozmytej" odpowiedzialności zaangażowanych 5 państw?

2. Czy Komisja Europejska zapoznała się z procedurami ratunkowymi przewidzianymi dla Gazociągu Północnego? Na stronie 30 nie-technicznego raportu Nord Stream można przeczytać: "dane statystyczne dotyczące ostatniego z czynników [nieszczelności gazociągu - przyp.] wskazują, że prawdopodobieństwo takiego zdarzenia jest skrajnie niskie, a zatem oddziaływanie zdarzenia uważa się za niewielkie w stosunku do wszystkich trzech środowisk. Oczywiście mimo to poczyniono odpowiednie przygotowania i opracowano procedury na wypadek, gdyby do niego doszło". Czy Komisja zna te procedury i monitoruje ich wdrożenie? Na przykład, które z 5 państw byłoby odpowiedzialne za ewentualne przedostawanie się gazu do morza lub eksplozję podwodnej miny z II wojny światowej?

3. Jak Komisja Europejska interpretuje fakt, iż Rosja wciąż nie ratyfikowała konwencji Espoo o ocenach oddziaływania na środowisko w kontekście transgranicznym, a mimo to powołuje się na jej zapisy - jako gwarant bezpieczeństwa inwestycji? Dwa lata temu, 8 lipca 2008 r., przedstawiciel Komisji Europejskiej - Pan Stavros Dimas - mówił podczas sesji plenarnej PE: "Zawsze naciskamy na państwa trzecie, jeśli chodzi o ratyfikację umów dotyczących ochrony środowiska". Zatem - jakie są efekty wspomnianego "naciskania" w odniesieniu do Rosji?

4. Wreszcie, kto weźmie odpowiedzialność za gazociąg, gdy ten zgodnie z planami, po 50 latach zostanie wycofany z użytku? Dlaczego nie ustalono jeszcze, czy gazociąg zostanie zdemontowany (i w jaki sposób), czy jedynie zabezpieczony na dnie morza.

Lidia Geringer de Oedenberg
Piper
 

Re: Gazociąg Północny - ściek niemiecko-ruski

Postprzez Maciek » 21 Lip 2010, 08:43

Głupich nie sieją. O tym jak łatwo przekupić idiotów i spacyfikować nastroje w Polsce przekonała mnie notatka z "Kuriera Szczecińskiego". Odwracanie uwagi od prawdziwych problemów i ogromnego zagrożenia ekologicznego jaki niesie ze sobą budową Gazociągu Północnego. Za pieniądze Unii robienie ludziom wody z mózgu. Ekolodzy to zwykli oszuści, a ekologia to sposób na życie łatwe, lekkie i przyjemne.

24Kurier.pl 21 lipca 2010 napisał(a):Instrukcja obsługi - Bałtyku

Międzyzdroje. Na tarasie Muzeum Wolińskiego Parku Narodowego trwa dziś akcja pt. „Zakochaj się w Bałtyku!”, przygotowana przez międzynarodową organizację ekologiczną WWF Polska.

Uczestników pikniku podejmują rzadkie bałtyckie ssaki: foka i morświn. Przygrywa zespół szantowy „Sztorm”, a w dmuchanym basenie można spróbować swoich sił w łowieniu i rozpoznawaniu ryb żyjących w naszym morzu.

- Celem akcji prowadzonej przez WWF Polska jest zachęcenie Polaków do tego, aby zwrócili większą uwagę na polskie morze. Bałtyk jest naszym narodowym skarbem, chcemy więc uświadomić wypoczywającym, że trzeba o niego dbać. My mówimy jak to zrobić – mówi Paweł Średziński z WWF Polska. - Każdy, kto przyjdzie na piknik, otrzyma m.in. „Instrukcję Obsługi Bałtyku”, która zawiera informacje o Bałtyku, jego przyrodniczych skarbach i problemach.

Ekologiczna zabawa potrwa jeszcze do godziny 19.

Tekst i fot. (maz)
Maciek
 

Re: Gazociąg Północny - ściek niemiecko-ruski

Postprzez jadzik » 26 Lip 2010, 09:26

Niemiecki minister będzie rozmawiał w Warszawie nt. końcowego odcinka Gazociągu Północnego.

kurier24 napisał(a):Chodzi o wciąż nierozwiązany problem dotyczący odcinka planowanego gazociągu, na którym krzyżuje się on z północnym torem podejścia do portu w Świnoujściu. Polska uważa, że ułożenie rury przez konsorcjum Nord Stream na głębokości 17,5 metra zablokuje rozwój portu, bo zapewnia bezpieczne wejście Świnoujścia jedynie statkom o zanurzeniu do 13,5 metra.


Plany polskie przewidują obsługe w Śwonoujściu statków o zanurzeniu 14,5 metra. By było to możliwe, rura musiałaby zostać położona na głębokości 18,5 metra bądź wkopana w dno morskie. Najcxiekawiej brzmi argument rusko-pruskiego konsorcjum:

Inwestor stoi na stanowisku, że nie może wkopać gazociągu w dno morskie - ingerując tym samym w środowisko naturalne Bałtyku - na podstawie niesprecyzowanych i nieformalnych idei strony polskiej dotyczących rozbudowy portu.


Trzeba wyjątkowej bezczelności i buty, żeby dewastując Bałtyk, powoływac się jednocześnie na potrzebę ochrony środowiska. Na pewno środowisku przysłuzy sie żelazna rura położona na dnie Bałtyku pomiędzy beczkami z iperytem i stosami rdzewiejącej amunicji.
jadzik
 

Re: Gazociąg Północny - ściek niemiecko-ruski

Postprzez jadzik » 05 Sie 2010, 13:24

Spółka niemiecko-ruska uruchomiła "osłonę kontrwywiadowczą". Oczywiście w wykonaniu polskich sługusów sowicie opłacanych z ich pieniędzy czyli ekologów.

Onet.pl, 5 sierpnia 2010 napisał(a):Polska może zapłacić milionowe odszkodowanie

Polska może zapłacić wielomilionowe odszkodowanie za naruszanie przepisów Unii Europejskiej dotyczących przyrody. Działacze Greenpeace Polska złożyli skargę do Komisji Europejskiej w sprawie niszczenia Puszczy Białowieskiej poprzez systematyczny wyrąb drzew na tym obszarze.

- Mamy nadzieję, że to poskutkuje dodatkowym śledztwem ze strony Komisji Europejskiej i że zmusi rząd Polski do zmniejszenia wycinki Puszczy Białowieskiej do takiego poziomu, który jest bezpieczny dla ochrony przyrody - mówią przedstawiciele Greenpeace Polska.

Leśnicy nie zgadzają się z zarzutami ekologów. Jak podkreślają, wycinka drzew nie jest zagrożeniem dla ekosystemu, a wyrąb nie jest dyktowany względami ekonomicznymi. Jak tłumaczą, chodzi o ochronę starszych drzew przed pasożytami.


Pytam sie was GNOJE dlaczego milczycie w sprawie Gazociągu Północnego???!!!! Zagrożenie katastrofą jest o wiele większe, i to się DZIEJE W TEJ CHWILI, każdego dnia buduja po dnie Bałtyku 3 km rurociagu.
jadzik
 

PoprzedniaNastępna

Powróć do Bałtyk

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość

cron