Stosunki Polsko-Niemieckie w świetle prawa międzynarodowego

Zagadnienia państwowe, Unia Europejska, sprawy polsko-niemieckie, stosunki międzynarodowe.

Stosunki Polsko-Niemieckie w świetle prawa międzynarodowego

Postprzez Pipermint » 14 Sie 2009, 13:48

Chciałbym w tym wątku kontynuować sprawę wzajemnych relacji Polski i Niemiec w świetle prawa międzynarodowego. Interesuje mnie międzynarodowa sytuacja powojenna Polski. Wciąż można usłyszeć, że według prawa międzynarodowego stosunki polsko-niemieckie nie są ostatecznie uregulowane. Jak z tym właściwie jest?

Jak pamiętamy po wojnie zawarto trzy umowy dwustronne miedzy Polską a Niemcami:

    1) 6 lipca 1950 - Układ Zgorzelecki z NRD o wytyczeniu ustalonej i istniejącej polsko-niemieckiej granicy państwowej;
    2) 7 grudnia 1970 - Układ PRL-RFN o nienaruszalności polskiej granicy zachodniej;
    3) 14 listopada 1990 - Polsko-Niemiecki traktat graniczny, uznanie granicy na Odrze i Nysie Łużyckiej.

Umieszczam ten wątek w Historii Koszalina, bo myslę, że jest ważny dla współczesnych Koszalinian.
Awatar użytkownika
Pipermint
 
Posty: 78
Dołączenie: 26 Cze 2009, 10:58
Miejscowość: Koszalin

Re: Stosunki Polsko-Niemieckie w świetle prawa międzynarodowego

Postprzez Krzysztof » 14 Sie 2009, 20:49

Pipermint drąży zagadnienia polsko-niemieckie i bardzo dorze, ponieważ dla nas, mieszkańców Pomorza, jest to wiedza niezbędna. Mały przyczynek do dyskusji - wypowiedź znanego felietonisty Stanisława Michalkiewicza na spotkaniu w Pruszkowie 2 czerwca 2008 (podaję za TV ASME - Krzysztofa Pawlaka). Zachowuję oryginalny tok wypowiedzi St. Michalkiewicza.

Zjednoczenie Niemiec oznaczało z punktu widzenia prawno-międzynarodowego likwidację okupacji Niemiec, zniesienie okupacji Niemiec. Wielka Brytania, której premierem była pani Małgorzata Thatcher uzależniała brytyjską zgodę na zniesienie okupacji Niemiec od tego, czy Niemcy podpiszą traktat pokojowy z Polską czy nie. Nie wiem, czy to mówiła szczerze, czy tylko tak mówiła, ale tak mówiła, że ponieważ Wielka Brytania nieładnie się zachowała wobec Polski w 1945 roku Jałcie, co jest niestety prawdą, no to teraz chce to naprawić i chce dopilnować, żeby Niemcy już z Polską traktat podpisały.

Dlaczego jest to tak ważne? Otóż dlatego, że traktat pokojowy rozstrzyga i załatwia ostatecznie wszystkie remanenty wojenne jakie wynikają z wojny między dwoma państwami. Wszystkie! Jak jest traktat pokojowy zawarty, to potem nie ma już, ze "a to żeśmy o czymś zapomnieli", nie, już tego nie ma. Kanclerz Kohl bronił sie rękami i nogami, żeby tego traktatu pokojowego z Polską nie podpisywać. Więc musiał mieć widocznie jakiś bardzo ważny powód, bo gdyby to nie miało znaczenia, to nie zapierałby sie do tego stopnia, że gotów był przeciągnąć jeszcze okupację Niemiec, gotów był to przedłużyć, dopóki w Anglii się rząd nie zmieni, żeby tylko tego nie robić. Więc naprawdę musiał to być jakiś ważny powód - nie z błahych powodów. Ponieważ rząd polski w pewnym momencie przestał okazywać zainteresowanie, żeby Niemcy traktat pokojowy podpisały, no to Wielka Brytania przestała sie też upierać, nikogo przecież nie można uszczęśliwiać na siłę, skończyło sie na tym, że kanclerz Kohl i pan premier Mazowiecki przystąpili pobożnie do do komunii świętej w Krzyżowej podczas uroczystości nabożeństwa i tak dalej, i Niemcy tak się wykpiły przed traktatem pokojowym z Polską.

Niemcy zawarły z Polską tylko traktat graniczny,powtórzyły właściwie traktat z 1970 roku, który jeszcze podpisał w grudniu kanlcerz Willy Brandt i Władysław Gomułka, tzn. Cyrankiewicz, ale jeszcze za Gomułki się to odbyło, powtórzyły ten traktat, tzn. uznały granicę państwową na Odrze i Nysie Łużyckiej, i podpisały drugi traktat, później co prawda, bo 12 września 1990 roku w Moskwie został podpisany traktat Dwa Plus Cztery - właśnie on likwidował okupację Niemiec ostatecznie - i Niemcy w następstwie tego traktatu moskiewskiego jeszcze, bo to było obiecane, podpisały z Polską traktat o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy. Do traktatu o dobrym sasiedztwie i przyjaznej współpracy dołączone były oświadczenia obydwu sygnatariuszy, tzn. ministra Genschera i ministra Skubiszewskiego, że ten traktat nie dotyczy roszczeń majątkowych osób prywatnych. Minister Skubiszewski tłumaczył w Sejmie, że to oznacza, że te sprawy zostały załatwione, no, ale Niemcy inaczej to interpretują, że jak traktat czegos nie rozstrzyga, to znaczy, że nie jest rozstrzygnięte. To logiczne, tu jednak Niemcy mają rację. Minister Skubiszewski jak zwykle kłamał w Sejmie.
Awatar użytkownika
Krzysztof
Administrator
 
Posty: 799
Dołączenie: 26 Paź 2008, 22:18
Miejscowość: Koszalin

Re: Stosunki Polsko-Niemieckie w świetle prawa międzynarodowego

Postprzez SK » 14 Wrz 2009, 11:53

Krzysztof napisał(a):Stanisław Michalkiewicz:
Zjednoczenie Niemiec oznaczało z punktu widzenia prawno-międzynarodowego likwidację okupacji Niemiec, zniesienie okupacji Niemiec. Wielka Brytania, której premierem była pani Małgorzata Thatcher uzależniała brytyjską zgodę na zniesienie okupacji Niemiec od tego, czy Niemcy podpiszą traktat pokojowy z Polską czy nie. Nie wiem, czy to mówiła szczerze, czy tylko tak mówiła, ale tak mówiła, że ponieważ Wielka Brytania nieładnie się zachowała wobec Polski w 1945 roku Jałcie, co jest niestety prawdą, no to teraz chce to naprawić i chce dopilnować, żeby Niemcy już z Polską traktat podpisały.


Dzisiejsza Gazeta Wyborcza pisze o tym dokładnie. Historyk Paweł Strojłow wywióz do Wielkiej Brytanii dokumenty z archiwum moskiewskiej fundacji Gorbaczowa. Ukazują one twardą walkę Anglii i Francji z Rosją Gorbaczowa, o to, zeby NIE DOSZŁO DO ZJEDNOCZENIA NIEMIEC.

"Nie chcemy zjednoczonych Niemiec. To prowadziłoby do zmiany powojennych granic. Nie możemy na to pozwolić, ponieważ zdestabilizowałoby to sytuację międzynarodową i zagroziłoby naszemu bezpieczeństwu" - miała mówić Gorbaczowowi Margaret Thatccer na dwa miesiące przed upadkiem muru berlińskiego. Żelazna Dama sugerowała Gorbaczowowi, żeby uznał samodzielną drogę rozwoju każdego kraju należącego do rosyjskiej strefy wpływów pod warunkiem, że pozostanie w Układzie Warszawskim ("Rozumiem, że wasze stanowisko jest następujące: przyjmujecie z zadowoleniem, że każdy z krajów bloku wschodniego rozwija się na swój własny sposób, o ile pozostaje Układ Warszawski. Doskonale rozumiem to stanowisko").

GW napisał(a):Według "Timesa" nowe światło na historię rzucają też notatki kremlowskiego aparatczyka Anatolija Czernajewa, który 20 lat temu odpowiadał za kontakty z partiami komunistycznymi. Wynika z nich, że zachodni politycy, którzy spotykali się z Gorbaczowem, zapewniali go, że "nikt nie chce zjednoczonych Niemiec". Zdaniem Czernajewa prezydent Mitterrand miał nawet zaproponować ZSRR sojusz wojskowy, by do tego nie dopuścić. Oficjalnie sojusz miał być powołany do stawiania czoła klęskom żywiołowym.


Ciekawostką jest, że władcy Kremla, wobec nieuniknionych ich zdaniem faktów, samo rozważali... zburzenie muru berlińskiego.

Janusz Reiter, ambasador Polski w Niemczech (1990-95) i USA (2005-07), tłumaczy to w ten sposób, że kraje starej Europy nie chciały zmiany status quo, bały się zmian i dopiero postawa Amerykanów przesądziła o zjednoczeniu Niemiec. Wydaje sie jednak, że nie była to jedyna przyczyna obaw Zachodu przed zjednoczeniem Niemiec.
SK
 

Re: Stosunki Polsko-Niemieckie w świetle prawa międzynarodowego

Postprzez lobo3 » 15 Paź 2009, 10:55

Na koniec swej kadencji w 2005 r. sejmowa Komisja Spraw Zagranicznych przyjęła uchwałę autorstwa Antoniego Macierewicza, dotyczącą niemieckich reparacji wojennych wobec Polski o następującej treści:

Stefan Hambura, Nasz Dziennik napisał(a):Sejm RP stwierdza, iż Polska do dnia dzisiejszego nie otrzymała należnych reparacji od Niemiec wynikających ze strat, jakie obywatele i państwo polskie ponieśli wskutek agresji niemieckiej w 1939 roku i okupacji w czasie II wojny światowej. Sejm równocześnie przypomina, że tzw. deklaracja z 23 sierpnia 1953 r. o zrzeczeniu się przez Polskę reparacji jest nieobowiązująca, nie ma mocy prawnej i nie wiąże państwa polskiego.
Awatar użytkownika
lobo3
 
Posty: 313
Dołączenie: 20 Cze 2009, 11:14

Re: Stosunki Polsko-Niemieckie w świetle prawa międzynarodowego

Postprzez lobo3 » 15 Paź 2009, 14:22

Polacy w Niemczech nie mają praw mniejszości narodowych, chociaż Niemcy w Polsce cieszą się pełnią takich praw. Zabrania im tego hitlerowski przepis 1940 roku, podpisany przez Hermanna Goeringa.

Stefan Hambura, Super Express/26.08.2009 napisał(a):Osoby przyznające się do polskich korzeni są dziś objęte zapisami traktatu polsko-niemieckiego z 1991 roku. Według jego ustaleń nie są jednak mniejszością narodową, ale "osobami pochodzenia polskiego". To pozornie niewielka różnica, ale ma swoje przełożenie na rzeczywistość. Status mniejszości daje lepszą pozycję do dbania o interesy Polaków w Niemczech. (...) Uchylając hitlerowski przepis z 1940 roku - podpisany przez Goeringa - Niemcy symbolicznie przywróciliby Polakom pozycję, jaką mieli przed laty. Pozycję, jaką cieszy się dziś mniejszość duńska czy serbołużycka. (...) Zniesienie przepisów III Rzeszy byłoby zrównaniem praw mniejszości polskiej w Niemczech z cieszącą się odpowiednim statusem mniejszością niemiecką w Polsce.
Awatar użytkownika
lobo3
 
Posty: 313
Dołączenie: 20 Cze 2009, 11:14

Re: Stosunki Polsko-Niemieckie w świetle prawa międzynarodowego

Postprzez Pipermint » 15 Paź 2009, 17:17

Miałeś nosa. Dziś nadeszła odpowiedź z Niemiec na zarzut, ze Polacy nie maja praw mniejszości narodowych w Niemczech. Typowo niemiecka odpowiedź, że to niby wszystko nieprawda, że to nie tak, bo tamte prawo dawno nie ma mocy ...... itd. Z tym tylko, ze Polacy w niemczech aż do dziś nie byli traktowani jako mniejszość. Dobrze chociaz że Niemcy starają się jakoś to wytłumaczyć i z tego wybrnąć, nawet jeśli sposób tłumaczenia jest nie przekonywujący. Wygląda na to, ze Polacy w Niemczech (ok. 2 mln Niemcówe ma polskie korzenie), byli mnijeszości, ale o tym nie wiedzieli. :o Związek Polaków w Niemczech mógł się ubiegać o odzyskanie majątku skonfiskowanego przez nazistów, ale o tym nie wiedział.

Onet/15.10.2009 napisał(a):Nazistowskie rozporządzenie, które likwidowało polską mniejszość w Rzeszy Niemieckiej, od dawna jest nieważne, bo stoi w sprzeczności z konstytucją - poinformowało Ministerstwo Sprawiedliwości w Berlinie w odpowiedzi na apel Polonii o uchylenie wspomnianego aktu prawnego.
Pismo ministerstwa przekazał berliński adwokat Stefan Hambura, pełnomocnik organizacji polonijnych w Niemczech.

- Nie jest możliwe spełnienie prośby o symboliczne anulowanie "Rozporządzenia Rady Ministrów na rzecz Obrony Rzeszy w sprawie organizacji polskiej grupy narodowej w Rzeszy Niemieckiej z 27 lutego 1940 r.", ponieważ to rozporządzenie już dawno straciło ważność - stwierdziło Ministerstwo Sprawiedliwości w swym piśmie.

Jak wyjaśniło, bezprawne akty, wydane przez narodowosocjalistyczny reżim, automatycznie straciły moc w chwilą wejścia w życie Ustawy Zasadniczej (czyli niemieckiej konstytucji), o ile ich treść stała w sprzeczności z konstytucją, a w szczególności z podstawowymi prawami i zasadami wolnościowego, demokratycznego i praworządnego porządku RFN.

- Artykuł 123. ustęp 1. Ustawy Zasadniczej stwierdza, że prawo z okresu przed zebraniem się niemieckiego Bundestagu 7 września 1949 r. obowiązuje nadal tylko wtedy, jeśli nie jest sprzeczne z Ustawą Zasadniczą (...) Wspomniane przez Pana rozporządzenie o organizacji polskiej grupy narodowej w Rzeszy Niemieckiej jest sprzeczne zarówno z zasadą wolności stowarzyszeń jak i ogólną zasadą równości, które są gwarantowane w artykułach 9. i 3. konstytucji - potwierdził resort.

Zauważa również, że wspomniane rozporządzenie, jako pozbawione mocy prawnej, nie zostało włączone do wydanego w 1968 r. zbioru prawa federalnego.
Awatar użytkownika
Pipermint
 
Posty: 78
Dołączenie: 26 Cze 2009, 10:58
Miejscowość: Koszalin

Re: Stosunki Polsko-Niemieckie w świetle prawa międzynarodowego

Postprzez jadzik » 17 Paź 2009, 23:54

Odpowiedź niczego nie ząłatwia, przyznaje tylko, ze Polacy nie sa mniejszościa w przeciwieństwie do Serbołużyczan (Saksonia i Brandenburgia ) czy Fryzów i Duńczyków (Szlezwik-Holsztyn). Polacy w Niemczech mają status "obywateli niemieckich polskiego pochodzenia". Dzis podano, że władze Powiernictwa Polskiego zaapelowały w liście otwartym do premiera Donalda Tuska o to, by w sytuacji, gdy w mieszkający w Niemczech Polacy nie mają statusu mniejszości narodowej, podjął kroki w celu odebrania przywilejów mniejszości niemieckiej w Polsce. W liście do premiera napisano:

Strona polska ma pełne prawo do zastosowania zasady wzajemności. Uznajemy, że w tym stanie rzeczy należy odebrać przywileje mniejszości niemieckiej w Polsce, które nie znajdują ekwiwalentu wśród uprawnień mniejszości polskiej w Niemczech. Apelujemy do Pana o przygotowanie projektów rozwiązań legislacyjnych idących w tym kierunku. Mamy nadzieję, iż polski rząd bez zbędnej zwłoki przedstawi Sejmowi projekty nowelizacji odpowiednich ustaw, w szczególności ordynacji wyborczej oraz ustawy o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym, które będą stanowczą odpowiedzią na nieprzychylne Warszawie kroki Berlina.
jadzik
 

Re: Stosunki Polsko-Niemieckie w świetle prawa międzynarodowego

Postprzez Flavi » 03 Lis 2010, 10:10

Ciekawa opinia Janusza Korwin-Mikke

Przypominam, że Niemcy - to nasz jedyny poważny wróg, bo ma do nas poważne (choć doskonale ukrywane) pretensje terytorialne. Reżymowa (a także posiadana przez Niemców...) prasa skrzętnie ukrywa to, że Niemcy z Polską (podobnie jak Japonia z Rosją) nadal nie mają podpisanego traktatu pokojowego, że wprawdzie rozmaite traktaty i "deklaracje" uznają granicę na Odrze i Nysie - ale zgodnie z Konstytucją RFN Niemcy "istnieją nadal w granicach z 1938 roku" i w każdej chwili (pardon: w odpowiedniej chwili) ktoś zgłosić się może do Trybunału Konstytucyjnego w Karlsruhe po orzeczenie, że traktaty, układy i deklaracje sprzeczne z Konstytucją RFN są nieważne. I Trybunał tak orzeknie - całkiem słusznie. Bo taki jest porządek prawny. Tylko w Polsce politycy robią sobie z Konstytucji śmichy-chichy.

Nie tylko z Konstytucji. PAP podaje: "Pytany o uchwałę Sejmu, dotyczącą reparacji wojennych od Niemiec, premier odpowiedział: »Moment! Polski parlament postanowił co prawda niemal jednogłośnie domagania się od Niemiec reparacji wojennych. Ale rząd nie dochodził tych żądań«".

Czyli Rząd ma kompletnie w nosie to, co tam sobie uchwala Sejm.

Od Sejmu przejdźmy do spraw poważnych: pomyślcie ludzie!! Jeśli to, co piszę, to strachy na Lachy - to dlaczego Niemcy nie zmieniają Konstytucji? Dlaczego kategorycznie odmawiają podpisania traktatu pokojowego?

Bo Japonia nie podpisuje z Rosja, gdyż nie uznaje zaboru wysp Kurylskich.

Źródło: www.korwin-mikke.pl/ /Kto jest dobrym prezydentem?/31-10-2010
Flavi
 

Re: Stosunki Polsko-Niemieckie w świetle prawa międzynarodowego

Postprzez Vesti » 12 Sie 2014, 08:36

W 1985 roku na spotkaniu w Genewie, Michał Gorbaczow, sowiecki gensek, zaproponował amerykańskiemu prezydentowi Ronaldowi Reaganowi zawarcie traktatu rozbrojeniowego. Propozycja ta oznaczała, że ZSRR wprawdzie uznaje się za pokonanego w „zimnej wojnie”, ale nie poddaje się bezwarunkowej kapitulacji, jako że zarówno nuklearny, jak i konwencjonalny sowiecki potencjał militarny pozostał nietknięty. Propozycja Gorbaczowa oznaczała w istocie ofertę negocjacji nad nowym porządkiem politycznym w Europie, bo porządek jałtański również w ocenie Sowietów podlegał postępującej erozji. Pod koniec lat 80-tych ekonomiczna zapaść ZSRR stawała się coraz bardziej widoczna, a perspektywa ewakuacji imperium sowieckiego ze Środkowej Europy zapowiadała powstanie w tym rejonie politycznej próżni, podobnej do tej z roku 1918.

Państwa środkowoeuropejskie, nauczone doświadczeniem kruchości porządku wersalskiego z 1919 roku, ufundowanego na założeniu słabości Niemiec i słabości Rosji - bo to właśnie było warunkiem sine qua non istnienia w Europie Środkowej niepodległych państw - tym razem postanowiły wziąć sprawy w swoje ręce i wykorzystując sprzyjający moment dziejowy, stworzyć tu system reasekuracji niepodległości. W 1989 roku cztery państwa: Włochy, Jugosławia, Węgry i Austria podpisały porozumienie zwane od czworga uczestników „quadragonale” o współpracy politycznej. W 1990 roku, jeszcze przed „aksamitnym rozwodem” przystąpiła do niego Czechosłowacja i porozumienie stało się „pentagonale”, a w 1991 roku - Polska, jako szósty uczestnik „heksagonale”.

Liczyli na to, że Rosja, która pogrążała się w coraz większym zamęcie, nie będzie w stanie tej inicjatywy storpedować, podobnie jak Niemcy, które wprawdzie w żadnym zamęcie się nie pogrążały, przeciwnie - właśnie wchłaniały sowiecką strefę okupacyjną, czyli dawną NRD - ale ze względu na skrępowanie powiązaniami „europejskimi”, też nie będą mogły tego storpedować. Niestety rachuby co do Niemiec okazały się zawodne; uzyskawszy swobodę ruchów Niemcy przystąpiły do rozbijania Jugosławii, jako pierwsze na świecie w czerwcu 1991 roku uznając niepodległość Chorwacji i Słowenii. Proklamowanie niepodległości przez te dwie republiki, zapoczątkowało rozpad Jugosławii i następnie - krwawą wojnę o granice.

Widząc, czym grozi politykowanie poza niemieckimi plecami, pozostali uczestnicy heksagonale porzucili myśl o tworzeniu przeciwwagi dla Niemiec i chociaż porozumienie to jako rodzaj „życia po życiu” istnieje nadal, to od początku wojny w Jugosławii próżnie polityczną w Środkowej Europie wypełniają Niemcy (Polska podpisała układ stowarzyszeniowy z UE już w grudniu 1991 roku), a narzędziem rozszerzania i umacniania niemieckich wpływów w tym rejonie jest rozszerzanie Unii Europejskiej na wschód. Warto zwrócić uwagę, że z niewielkimi korektami, tylko do linii „Ribbentrop-Mołotow”. Dalej na wschód Unia Europejska się nie rozszerza, co pokazuje, że skoro taka linia podziału Europy była dobra w roku 1939, to jest dobra również teraz. Ukoronowaniem tej niemieckiej polityki był dokonany 1 maja 2004 roku Anschluss 8 państw Europy Środkowej, m.in. Polski do Unii Europejskiej, co oznaczało, iż Niemcy po 90 latach wygrały I wojnę światową. W 1915 roku ogłosiły one swoje cele wojenne pod postacią projektu „Mitteleuropa”, który obejmował urządzenie Europy Środkowo-Wschodniej po ostatecznym zwycięstwie niemieckim. Miały tu być ustanowione państwa pozornie niepodległe, ale de facto - niemieckie protektoraty o gospodarkach niekonkurencyjnych, ale peryferyjskich i uzupełniających gospodarkę niemiecką. Ponieważ w 1918 roku wydawało się, że Niemcy wojnę przegrały, w Europie Środkowej powstały państwa naprawdę niepodległe, które próbowały budować gospodarki konkurencyjne, a przynajmniej niezależne od gospodarki niemieckiej. Jednak w roku 2004 zaistniały wreszcie polityczne warunki realizacji projektu „Mitteleuropa”, więc skoro Niemcom udało się przystąpić do realizacji celów nakreślonych w drugim roku I wojny światowej, to można chyba powiedzieć, że przynajmniej w tej części wojnę tę po 90 latach wygrały.

Stanisław Michalkiewicz, W dziesięciolecie Anschlussu, 12 czerwca 2013
Vesti
 


Powróć do Państwo

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość

cron