JOW do Senatu

Dyskusje o JOW (jednomandatowe okręgi wyborcze), systemach wyborczych i wyborach.

JOW do Senatu

Postprzez WOJ » 07 Maj 2011, 08:16

Ledwo uchwalono nowy Kodeks Wyborczy wprowadzający JOW do Senatu, mocno dyskusyjne zresztą i raczej będące namiastką JOW (kandydatów nadal nie można złaszać indywidualnie, mogą to robić tylko komitety, ponadto wciąż za duże jak na klasyczny JOW okręgi wyborcze), kiedy partyjni towarzysze spod znaku Bandy Czworga zaczynaja znów przy tym grzebać. Tym razem włączył się prokurator generalny. "Dwa dni wyborów - tak, jednomandatowe okręgi - nie?" - pisze Gazeta Wyborcza. Inaczej mówiąc: wypaczenia - tak, normalność - nie".

Gazeta Wyborcza/groh, wrób/Dwa dni wyborów - tak, jednomandatowe okręgi - nie?/2011-05-07 napisał(a):Prokurator generalny ma wątpliwości co do niektórych przepisów kodeksu wyborczego zaskarżonych przez PiS w Trybunale Konstytucyjnym

Według oficjalnego stanowiska prokuratora niezgodne z konstytucją są: możliwość ogłoszenia dwudniowych wyborów oraz jednomandatowe okręgi wyborcze do Senatu. Takie informacje opublikowała wczoraj "Rzeczpospolita". Ale stanowisko prokuratora może się zmienić.

- Tak się zdarza przed Trybunałem, że na skutek debaty przedstawiciel prokuratora generalnego zmienia stanowisko prawne, i tym razem tego też nie wykluczam - mówi "Gazecie" Seremet. Dodaje, że stanowisko przygotowało biuro spraw konstytucyjnych Prokuratury Generalnej, a nie on osobiście.

Z dokumentu prawników biura wynika, że wybory mogą odbywać się tylko w niedzielę, która jest powszechnie dniem wolnym od pracy. Sobota takim dniem nie jest.

"Zgodnie z art. 98 ust. 2 konstytucji wybory zarządza się, wyznaczając ich datę na dzień wolny od pracy. Nadrzędną zasadą jest to, aby wybory przeprowadzane w formie głosowania powszechnego odbywały się w takim czasie, by wszyscy zainteresowani nimi i uprawnieni do głosowania mogli skorzystać ze swojego prawa wyborczego" - to fragment uzasadnienia.

- Gdy zapoznałem się ze stanowiskiem departamentu, wróciłem do tej kwestii i naradzałem się z kilkoma prokuratorami. Doszliśmy do przekonania, że niekoniecznie musi to być stanowisko definitywne. Prawnicy skupili się na literalnym brzmieniu przepisów, ja widzę sprawę szerzej - mówi "Gazecie" Seremet.

Jeśli chodzi o jednomandatowe okręgi do Senatu, wątpliwości wzbudził sposób ich przyjęcia. W projekcie kodeksu była taka propozycja, ale w drugim czytaniu PiS zgłosił poprawkę o jej odrzucenie. PO przegrała głosowanie sześcioma głosami. W Senacie, gdzie Platforma ma większość, przywrócono okręgi jednomandatowe, a Sejm się na to zgodził.

Według prawników biura spraw konstytucyjnych te zmiany "mogą wykraczać poza zakres materii ustawy uchwalonej przez Sejm i przedstawionej Senatowi w kolejnym etapie procedury legislacyjnej". A to może być naruszenie konstytucyjnego trybu ustawodawczego.

Tę wątpliwość przedstawiciel prokuratora podtrzyma na rozprawie. Za konstytucyjne zaś uzna ograniczenie wielkości plakatów wyborczych i głosowanie przez pełnomocnika.

Wniosek o uznanie najważniejszych zapisów kodeksu wyborczego za sprzeczne z konstytucją złożyła na początku roku grupa posłów PiS.

Waldy Dzikowski (PO), szef komisji nadzwyczajnej ds. prawa wyborczego, która przygotowywała zmiany w prawie wyborczym, nie zgadza się z zarzutami. - Jeśli chodzi o dwudniowe wybory, proponujemy sobotę jako dodatkowy dzień, pozostawiając też niedzielę. Poza tym w kodeksie wyborczym jest zapisana fakultatywność dwudniowych wyborów. Decyzję pozostawiamy prezydentowi, który nie ma wątpliwości co do konstytucyjności tego rozwiązania - mówi "Gazecie" Dzikowski.

A co z okręgami jednomandatowymi? - Senat nie wykroczył poza uprawnienia, bo przywrócił tylko kształt projektu złożonego w Sejmie - mówi Dzikowski.

W jego ocenie zarzut o zbyt daleko posuniętej ingerencji Senatu jest nieuzasadniony. To Senat już wcześniej zajmował się projektem dotyczącym okręgów jednomandatowych, który po pierwszym czytaniu przesłał do sejmowej komisji ds. prawa wyborczego.
WOJ
 

Re: JOW do Senatu

Postprzez Krzysztof » 17 Paź 2011, 12:52

Dobre resume JOW-ów do Senatu zrobił Karzysiu Kowalczyk:
======================================================================
Wklejam 3 podstawowe różnice (w mojej ocenie) między wyborami do polskiego Senatu a Izby Gmin w Wielkiej Brytanii:

1) Zgłaszanie kandydatów: w Polsce kandydat niezależny musi zebrać 1000 podpisów na rejestrację komitetu, a potem 2000 na poparcie swojej kandydatury, podczas gdy partia polityczna jest zwolniona z zebrania 1000 podpisów, dzięki czemu ma więcej czasu na zebranie tych 2000, których bezpartyjni nie mogą zbierać wcześniej. W Anglii zaś wystarczy 10 podpisów i kaucja w wysokości 500 funtów, która jest zwracana po uzyskaniu minimum 5% głosów w okręgu, a już można kandydować.

2) Wielkość okręgów wyborczych - brytyjskie okręgi do Izby Gmin są kilkakrotnie mniejsze niż u nas do Senatu - większe znaczenie prowadzonej lokalnie kampanii i zasług lokalnych niż kampanii centralnej i mediów centralnych.

3) Finansowanie kampanii wyborczej: do Senatu kandydat może wydać maksymalnie 18 gr. na wyborcę, podczas gdy do Sejmu już 82 gr., ale bezpartyjni nie startują do Sejmu bez zgody liderów partyjnych. Kampania wyborcza w Polsce jest zdominowana przez kampanię do Sejmu, nie tylko ze względu na finansowanie, ale i ze względu na drugoplanowa rolę, jaką odgrywa Senat. Z tego powodu wyborca często kieruje się w wyborach do Senatu dokonanym wcześniej wyborem do Sejmu. Kandydatowi bezpartyjnemu nie można nawet bezpłatnie wynająć sali, zabrania tego kodeks wyborczy, ale dla partii politycznych, które mają swoje siedziby za publiczne pieniądze nie stanowi to żadnego problemu w kampanii do Senatu, gdzie limit wydatków na kampanię jest bardzo wyśrubowany. Ponadto w Anglii każdy kandydat może wysłać raz bezpłatnie na koszt państwa przesyłkę do każdego z wyborców, dzięki czemu każdy wyborca może lepiej poznać i porównać ofertę każdego kandydata, inaczej niż w Polsce, gdzie jest to utrudnione.

Krzysztof Kowalczyk
Awatar użytkownika
Krzysztof
Administrator
 
Posty: 792
Dołączenie: 26 Paź 2008, 22:18
Miejscowość: Koszalin

Re: JOW do Senatu

Postprzez ZM » 20 Paź 2011, 15:59

JOW zawsze zadziała, jeśli przez JOW rozumiemy klasyczny system brytyjski. Każdy z podanych poniżej czynników poważnie osłabia efekt JOW.

1. Wybory do Senatu odbywają się w otoczeniu dominującej kampanii do Sejmu, przy wtórze centralnych kampanii partii politycznych prowadzonych w mediach ogólnopolskich, w prasie krajowej i regionalnej.

2. Okręg wyborczy był kilka razy większy od brytyjskiego okręgu w wyborach do Izby Gmin, to oznacza ograniczenie kontaktu z wyborcami i wzrost roli mediów w kampanii.

3. Możliwość wysuwania kandydatów jedynie przez komitety wyborcze (czyli de facto konieczność zakładania przedsiębiorstw wyborczych na wzór przedsiębiorstw gospodarczych, z NP, REGON, specjalnym rachunkiem bankowym, zobowiązaniem do odpowiedzialności materialnej członków tego komitetu itd.) Partie nie muszą się w to bawić. Opisał to pan Zbigniew Kopczyński:

Falstart JOW

Jak wiadomo w Anglii wystarczy 10 podpisów i kaucja w wysokości 500 funtów.

4. Uprzywilejowanie partii politycznych. Kandydat niezależny musi zebrać 1000 podpisów na rejestrację komitetu, a potem 2000 na poparcie swojej kandydatury, podczas gdy partia polityczna jest zwolniona z zebrania 1000 podpisów, dzięki czemu ma więcej czasu na zebranie tych 2000, których bezpartyjni nie mogą zbierać wcześniej.

Ponadto partie polityczne korzystały z partyjnych biur, sal konferencyjnych, zaplecza logistycznego, sprzętu itd. (wszystko z pieniędzy publicznych) podczas gdy kandydatowi bezpartyjnemu nie wolno nawet bezpłatnie wynająć sali.

5. Finansowanie kampanii wyborczej: do Senatu kandydat może wydać maksymalnie 18 gr. na wyborcę, podczas gdy do Sejmu już 82 gr., stąd absolutna dominacja kampanii do Sejmu i niemal całkowite zagłuszenie kampanii do Senatu, uchodzącej na dodatek za drugoplanową.
ZM
 

Re: JOW do Senatu

Postprzez Zm » 04 Lis 2011, 11:11

Są i zalety JOW do Senatu, które zauważa Maciej Doruchowski z Ruchu JOW;

W wyborach JOW nie technika wyborcza jest najważniejsza, ale to, że JOW wyzwalają niewidoczne mechanizmy społeczne - szukania porozumienia i kompromisu PRZED wyborami. Ten mechanizm zadziałał - żadna partia nie wystawiła kilku kandydatów w 1 okręgu. Gdyby łatwo było zostać kandydatem i pojawiło by się wielu kandydatów niezależnych - kandydaci o podobnych poglądach też skupiali by się w jednym Komitecie i szukali by porozumienia, bo rozproszenie głosów na kilku kandydatów mogłoby skutecznie pozbawić większość wyborców swego reprezentanta na rzecz kandydata o przeciwnych poglądach, który potrafiłby pojednać zaplecze popierające jego poglądy. (Przykład - posługując się szyldami partyjnymi - w jakimś okręgu kandydat PO otrzymał np. 60% głosów a PiS 40%. Gdyby zgłosiło się 3 kandydatów PO i dostali by oni po 20% głosów - wygrałby kandydat PiS ze swoimi 40% głosów). Zaplecza kandydtów już PRZED wyborami wyperswadowałyby swoim kandydatom, że zgoda buduje. W okręgach wielomandatowych (też i w PROPach) jest odwrotnie - opłaca się zgłaszać wielu kandydatów o podobnych poglądach, co sprawia, że oni rywalizują ze soba - wtedy już nie na poglądy, programy, ale na haki i donosy, co zmienia chrakter kampanii i poziom życia publicznego. To mamy dziś.

Innym z tych bezcennych mechanizmów jest możliwość odwołania reprezentanta wyłonionego w JOW, bo odpowiedzialność przed wyborcami jest osobista, wiadomo kto reprezentuje każdy konkretny okręg.
Zm
 

Re: JOW do Senatu

Postprzez woJOWnik » 08 Wrz 2012, 20:56

Oto 3 podstawowe różnice (w mojej ocenie) między wyborami do polskiego Senatu a Izby Gmin w Wielkiej Brytanii odbywającymi się w JOW:

1) Zgłaszanie kandydatów: w Polsce kandydat niezależny do Senatu musi zebrać 1000 podpisów na rejestrację komitetu, a potem 2000 na poparcie swojej kandydatury. Kandydat partii politycznej jest zwolniony z zebrania 1000 podpisów, dzięki czemu ma więcej czasu na zebranie tych 2000, których bezpartyjni nie mogą zbierać wcześniej. W brytyjskich JOW wystarczy 10 podpisów i kaucja w wysokości 500 funtów, która jest zwracana po uzyskaniu minimum 5% głosów w okręgu, a już można kandydować.

2) Wielkość okręgów wyborczych - brytyjskie okręgi do Izby Gmin są kilkukrotnie mniejsze niż u nas do Senatu - większe znaczenie prowadzonej lokalnie kampanii i realnych zasług dla społeczności okręgu niż kampanii centralnej i mediów centralnych. Lepsza rozpoznawalność kandydatów, a po wyborach każdy powiat ma swojego przedstawiciela w Sejmie, co powinno również sprzyjać lepszej dystrybucji środków publicznych. Dla porównania: blisko połowa powiatów od czasu reformy samorządowej w 1998 r. nie ma do dzisiaj przedstawiciela ze swojej ziemi w Sejmie!

3) Finansowanie kampanii wyborczej: do Senatu kandydat może wydać maksymalnie 18 gr. na wyborcę, podczas gdy do Sejmu już 82 gr., ale bezpartyjni nie startują do Sejmu bez zgody liderów partyjnych. Kampania wyborcza w Polsce jest zdominowana przez kampanię do Sejmu, nie tylko ze względu na finansowanie, ale i ze względu na drugoplanowa rolę, jaką odgrywa Senat. Z tego powodu wyborca często kieruje się w wyborach do Senatu dokonanym wcześniej wyborem do Sejmu. Kandydatowi bezpartyjnemu nie można nawet bezpłatnie wynająć sali, zabrania tego kodeks wyborczy, ale dla partii politycznych, które mają swoje siedziby za publiczne pieniądze nie stanowi to żadnego problemu w kampanii do Senatu, gdzie limit wydatków na kampanię jest bardzo wyśrubowany. Ponadto w Anglii każdy kandydat może wysłać raz bezpłatnie na koszt państwa przesyłkę do każdego z wyborców, dzięki czemu każdy wyborca może lepiej poznać i porównać ofertę każdego kandydata, inaczej niż w Polsce, gdzie jest to utrudnione.

Krzysztof Kowalczyk

Źródło: Jednomandatowe.pl
woJOWnik
 

Re: JOW do Senatu

Postprzez zmielony » 13 Paź 2012, 23:02

Poprawka proponująca zwiększenie ilości okregów w wyborach do Senatu nie postuluje zmniejszenia ilości wymaganych podpisów. A przecież nowe okręgi jednomandatowe będą dwa i pół raza mniejsze! Wygląda na to, że każdy potencjalny kandydat na Senatora będzie musiał zebrać olbrzymią liczbę 2000 (dwóch tysięcy) podpisów w jednomandatowym okręgu o wielkości ok. 350 tys. mieszkańców, a więc taką samą liczbę podpisów, jaką oryginalny projekt ustawy przewidywał dla znacznie większych okręgów wielomandatowych.

------------------------------------------------
Prof. Tomasz Kaźmierski, O powszechność biernego prawa wyborczego w Polsce, Salon24
zmielony
 

Re: JOW do Senatu

Postprzez Flavi » 29 Lis 2013, 12:24

JOWy w Senacie = pomieszanie z poplątaniem !

JOWy do Senatu – to nieporozumienie i pomieszanie z poplątaniem. JOWy trzeba nam wprowadzić przy wyborach do Sejmu.

Pan Zakrzewski z pasją opisał, jak skuteczna jest ordynacja wyborcza w USA. Jest ona nieco specyficzna (prawybory), ale gdyby społeczeństwo ją przyjęło, Polska miałaby kapitalne szanse na uratowanie suwerennosci w najblizszych kilku dekadach.

Na początek, dyskusja o tym czy JOWy sie sprawdziły w polskim Senacie nie ma większego sensu, bo nigdzie w krajach JOWów nikt nikogo tak nie wybiera do izb wyższych/senatów. JOWy są stosowane tylko w wyborach do izb niższych (a więc do Sejmu). Szczegóły niżej.

Zasadniczą kwestią, nader rzadko zauważaną, jest fakt, że polski obywatel nie ma znaczącego doświadczenia w wyborach parlamentarnych nie tylko za czasów PRL ale i, co jest nader przykre, również i teraz. Zna tylko głosowania na listy. „Oddawanie głosu” – mówiło się za PRL. Sytuacja nie wiele się zmieniła. Obywatele polscy dalej nie mają bowiem biernego prawa wyborczego, co powinno budzić przerażenie, a u nieświadomych powoduje najczęściej tylko wzruszenie ramion.

Nawet sam Palikot musiał wpierw stworzyć aż wlasną partie, zarejestrować rzesze własnych kandydatów w tylu a tylu okręgach i spełnić wiele innych wymogów, aby móc w końcu samemu nominować siebie samego a także swoich kandydatów na posłów. Tak nigdzie w demokratycznym świecie się nie dzieje, z czego tak mało Polaków zdaje sobie sprawę. Jednym ze skutków tej sytuacji jest to, że olbrzymia część polskiego elektoratu stosuje absencję i „głosuje nogami”. Partyjne media i beneficjenci, tak jak za czasów PRL, ponaglają, aby „pójść do urn”. Tylko po co – pyta nieobecny przy urnach elektorat. I ma rację. Ale w ten sposób mamy to, co widzimy.

Krzysztof Kowalczyk, WWW.JEDNOMANDATOWE.PL, podał kilka interesujących szczegółów, a jak wiadomo, „diabeł tkwi w szczegółach”. Jeszcze raz zwracam uwagę, że w polskim Senacie zastosowano zasadę JOWów, która stosują sie tylko do izb niższych (a więc do Sejmu). Stosujemy/porównujemy więc jabłka z gruszkami. Cytuję, aby oszczędzic Czytelnikom trudu szukania, a warto sobie te sprawy przypomnieć. Używam przykładu brytyjskiego:

Oto trzy podstawowe różnice między wyborami do polskiego Senatu a Izby Gmin w Wielkiej Brytanii odbywającymi się w JOW:
1) Zgłaszanie kandydatów: w Polsce kandydat niezależny do Senatu musi zebrać 1000 podpisów na rejestrację komitetu, a potem 2000 na poparcie swojej kandydatury. Kandydat partii politycznej jest zwolniony z zebrania 1000 podpisów, dzięki czemu ma więcej czasu na zebranie tych 2000, których bezpartyjni nie mogą zbierać wcześniej. W brytyjskich JOW wystarczy 10 podpisów i kaucja w wysokości 500 funtów, która jest zwracana po uzyskaniu minimum 5% głosów w okręgu, a już można kandydować.

2) Wielkość okręgów wyborczych - brytyjskie okręgi do Izby Gmin są kilkukrotnie mniejsze niż u nas do Senatu - większe znaczenie prowadzonej lokalnie kampanii i realnych zasług dla społeczności okręgu niż kampanii centralnej i mediów centralnych. Lepsza rozpoznawalność kandydatów, a po wyborach każdy powiat ma swojego przedstawiciela w Sejmie, co powinno również sprzyjać lepszej dystrybucji środków publicznych. Dla porównania: blisko połowa powiatów od czasu reformy samorządowej w 1998 r. nie ma do dzisiaj przedstawiciela ze swojej ziemi w Sejmie!

3) Finansowanie kampanii wyborczej: do Senatu kandydat może wydać maksymalnie 18 gr. na wyborcę, podczas gdy do Sejmu już 82 gr., ale bezpartyjni nie startują do Sejmu bez zgody liderów partyjnych. Kampania wyborcza w Polsce jest zdominowana przez kampanię do Sejmu, nie tylko ze względu na finansowanie, ale i ze względu na drugoplanowa rolę, jaką odgrywa Senat. Z tego powodu wyborca często kieruje się w wyborach do Senatu dokonanym wcześniej wyborem do Sejmu. Kandydatowi bezpartyjnemu nie można nawet bezpłatnie wynająć sali, zabrania tego kodeks wyborczy, ale dla partii politycznych, które mają swoje siedziby za publiczne pieniądze nie stanowi to żadnego problemu w kampanii do Senatu, gdzie limit wydatków na kampanię jest bardzo wyśrubowany. Ponadto w Anglii każdy kandydat może wysłać raz bezpłatnie na koszt państwa przesyłkę do każdego z wyborców, dzięki czemu każdy wyborca może lepiej poznać i porównać ofertę każdego kandydata, inaczej niż w Polsce, gdzie jest to utrudnione. (koniec cytatu)

Dodam jeszcze, że w Wielkiej Brytanii wyborów do senatu najzwyczajniej nie ma, jest mianowana/dziedziczna Izba Lordow. W innych krajach JOW, senaty są na ogół wybierane w różne, mniej czy więcej skomplikowane sposoby, gdyż celem jest wyłonienie przedstawicieli różnych mniejszości albo wyrównanie szans. Dla przykładu, w USA wybiera się całkowicie nieproporcjonalnie i równo po dwóch senatorów z każdego stanu, nawet tych najmniejszych, aby wyrównac szanse z tymi największymi. Ale we wszystkich demokratycznych krajach JOW, zasada JOW stosuje się wyłącznie do izb niższych (czyli Sejmu).

Dyskusje, na przykład, nad obecnościa senatora Kutza czy słynnego Klicha (tego od MON) w polskim Senacie nie mają więc najmniejszego zastosowania w kontekście przydatności lub nieprzydatności zasady JOW dla polskiej sceny politycznej. Ważne jest wprowadzenie JOWów do Sejmu i tylko tu a nie gdzie indziej. A ponadto JOWy aby nie były udawane, muszą być:

1. małe (około 70-90k wyborców) – jest to warunek konieczny dla powiązania posła z wyborcami,
2. jednomandatowe ("zwycięzca bierze wszystko" - tak jak pamiętamy w szkolnych wyborach do rady klasowej)
3. każdy może się zgłosić (kilkanaście/kilkadzisiąt podpisów plus małe vadium, powiedzmy 3000 zł) - czyli powszechne BIERNE prawo wyborcze, ktorego NIE MA w Polsce. To ważne, a może najwazniejsze !

To oczywiście nie wszystko, warto sobie doczytać. Ponadto są niewielkie acz ciekawe różnice w JOWach w róznych krajach. Niektorzy twierdzą, że n.p. australijskie głosowanie "preferencyjne" ma swoje zalety, a więc zaznaczanie na kartce wyborczej kolejnosci własnej preferencji poszczególnych kandydatów. W pewnych krajach istnieje nawet ustawowy przymus uczestniczenia w wyborach. Bardzo istotna w systemie JOWów jest natomiast szybkość wyłaniania kompetentnych rządów, ich kontrola przez „gabinet cieni” czyli sprawność opozycji, a nade wszystko wyważone związanie posła z jego wyborcami. Słowem, wiele tych i innych spraw, których można tylko pozazdrościć.

JOWy doskonaliły się przez dwa wieki i muszą być przyjmowane w całości. Trudno bowiem sobie wyobrazić, aby w naszej indywidualnej, domowej konstrukcji zastosować wielokrotnie doskonalony, superoszczędny silnik z bogatych i silnych krajow, ale dodać do niego wymyślone przez nas na kawiarnianej serwetce własne pompę paliwa i domorosłe hamulce. Przy JOWach nie można dowolnie majstrować i samo wewnętrzne przekonanie, że ja bym cos tu zmienił, musi byc poprzedzone wyczerpującymi studiami porównawczymi. To bardzo ważne. Od tego zależy przyszłośc Polski, a sprawdzone JOWy moga sie stać fundamentem silnej państwowości.

JÓZEF KRZEMIENIECKI/ Salon24/ 29.11.2013
Flavi
 

Re: JOW do Senatu

Postprzez gogo3 » 30 Lis 2017, 07:47

QUASI-JOW W WYBORACH DO SENATU

1. Bariera kadrowa i finansowa. Okręg wyborczy do Senatu (od od 176 do 513 tys.) jest kilka razy większy od standardowego brytyjskiego JOW (60-90 tys.), co oznacza ograniczenie bezpośredniego kontaktu z wyborcami oraz konieczność korzystania z pośrednictwa mediów, czyli ogromne koszty kampanii. Partie mają przygotowany aparat pod wybory Sejmowe i dysponują ogromnymi funduszami z budżetu państwa.

2. Przedsiębiorstwo wyborcze. Kandydaci niepartyjni mogą być wysuwani jedynie przez komitety wyborcze, czyli de facto konieczność zakładania przedsiębiorstw wyborczych na wzór przedsiębiorstw gospodarczych, z NP, REGON, specjalnym rachunkiem bankowym, zobowiązaniem do odpowiedzialności materialnej członków tego komitetu itd. Partie nie muszą tych czynności wykonywać.

3. Skrócenie czasu trwania kampanii dla kandydatów niepartyjnych i uprzywilejowanie partii politycznych. Kandydat niezależny musi zebrać 1000 podpisów na rejestrację komitetu, a potem 2000 na poparcie swojej kandydatury, podczas gdy partia polityczna jest zwolniona z zebrania 1000 podpisów, dzięki czemu ma więcej czasu na zebranie tych 2000, których niezależni nie mogą zbierać wcześniej.

4. Dyskryminacja niezależnych kandydatów w finansowanie kampanii wyborczej. Do Senatu kandydat może wydać maksymalnie 18 gr na wyborcę, podczas gdy do Sejmu już 82 gr. Samodzielny kandydat do Senatu jest więc w praktyce ograniczony limitem finansowym niemal 5-krotnie mniejszym niż kandydat partyjny.

5. Kandydaci niepartyjni nie korzystają z owoców odbywających się w tym samym czasie centralnych kampanii wyborczych do Sejmu prowadzonych przez partie za setki milionów zł z budżetu państwa - w mediach ogólnopolskich, TVP, prasie krajowej i regionalnej itd.

6. Partie polityczne korzystają w kampanii z partyjnych biur, sal konferencyjnych, zaplecza logistycznego, sprzętu itd. (wszystko z pieniędzy publicznych) podczas gdy kandydatowi niezależnemu nie wolno nawet bezpłatnie wynająć sali.
gogo3
 

Re: JOW do Senatu

Postprzez oggi3 » 09 Gru 2017, 04:07

Wybory do Senatu 2011

Spełniają tylko jeden z tych warunków: odbywały się w jednej turze i mandat uzyskiwał ten kandydat, który uzyskał najwięcej głosów. Brytyjczycy nazywają tę zasadę Firt Past The Post - Pierwszy Na Mecie. Pod każdym innym względem wybory te leżą daleko od brytyjskiego wzoru.

Po pierwsze: za duże okręgi wyborcze

Podstawowym parametrem ordynacji z JOW jest wielkość okręgu wyborczego. Wybory wygrywają w nich ludzie znani wyborcom z dobrej strony. Wyborcy muszą więc mieć możliwość poznania kandydatów i rozróżnienia ich między sobą. W Wielkiej Brytanii w jednym okręgu wyborczym mieszka, średnio, 95 tysięcy osób. W Polsce, dzieląc liczbę mieszkańców przez 100 otrzymujemy 380 tysięcy, a zatem okręg wyborczy w wyborach do Senatu jest ponad cztery razy większy niż w Wielkiej Brytanii. To oznacza, że kandydatom w Polsce jest co najmniej cztery razy trudniej dać się poznać niż kandydatom w UK i, odpowiednio, wyborcy mają wielokrotnie trudniejsze zadanie przy poszukiwaniu właściwego kandydata.

Po drugie: wielokrotne pogwałcenie fundamentalnej zasady równości

Fundamentem demokracji jest równość obywateli wobec prawa i musi to być równość w całym procesie wyborczym, a nie tylko sprowadzać się do tego, że każdy wyborca ma taki sam głos. Tę zasadę równości wielokrotnie naruszają zapisy Kodeksu Wyborczego i procedury zastosowane w ostatnich wyborach.

Najpierw, rażąco nierówne są okręgi wyborcze. I tak okręg nr 61, w którym wybierano Włodzimierza Cimoszewicza ma 176 tysięcy wyborców, a okręg nr 30, z którego pochodzi senator Andrzej Pająk, 513 tys. To oznacza trzykrotną różnicę wielkości. Przeciwnicy JOW nieustannie podnoszą zarzut tzw. gerrymanderingu, a więc manipulowania granicami okręgów wyborczych odpowiednio do partyjnych interesów. Jak można określić takie ustalanie granic okręgów wyborczych, żeby jeden okręg był trzy razy większy od innego?

Następnie, równość kandydatów naruszają przepisy finansowe. Kodeks przewiduje, że kandydat do Senatu może wydać na kampanię wyborczą na jednego wyborcę nie więcej niż 18 groszy (art. 259) Jednakże partyjne komitety wyborcze, które prowadzą równolegle kampanię wyborczą do Sejmu, mogą wydać na jednego wyborcę 82 + 18, czyli ponad pięciokrotnie więcej.

Po trzecie: zasadę równości gwałci konieczność tworzenia komitetów wyborczych wyborców, gdyż zgłoszenie kandydata musi być poprzedzone utworzeniem komitetu wyborczego, które, z kolei, musi być poparte tysiącem podpisów wyborców. Od tego obowiązku zwolnione są partie polityczne. Jaskrawym przykładem tego naruszenia zasady równości była kwestia komitetu wyborczego "Nowego Ekranu", który nawet zebrał, w odpowiednim czasie, właściwą liczbę podpisów, ale jego rejestracji odmówiła Państwowa Komisja Wyborcza. Sąd Najwyższy wprawdzie uchylił uchwałę PKW i nakazał zarejestrowanie komitetu, jednakże ta procedura praktycznie uniemożliwiła temu komitetowi zebranie podpisów poparcia kandydatów i dokonanie ich rejestracji w określonym czasie.

Wszystko to jest najzupełniej zbędne: w Wielkiej Brytanii, Kanadzie czy USA gdzie nie ma potrzeby powoływania jakichkolwiek komitetów wyborczych, a kandydaci mają prawo zgłaszać się samodzielnie, bez jakichkolwiek pośredników. Wystarcza im 10 (a nie 2 tysiące!) podpisów poparcia i wpłacenie niewielkiej kaucji, która jest zwracana, gdy kandydat zdobędzie np. 3% głosów wyborców.

Po czwarte: nierówność szans wprowadzały przepisy o czasie trwania kampanii wyborczej. Komitety wyborcze wyborców mogą zbierać podpisy, gromadzić pieniądze i prowadzić kampanię dopiero z chwilą zarejestrowania, co, w warunkach ostatnich wyborów pozostawiało im nie cały miesiąc. Od tych wymogów zwolnione były partie polityczne, które prowadziły swoją kampanię od wielu miesięcy, z udziałem środków masowego przekazu.

Propagandziści partyjnictwa, jak Chwedoruk czy Leski, leją krokodyle łzy nad "upadkiem mitu JOW", bo JOW-y, ich zdaniem się nie sprawdziły, a niezależni kandydaci nie dali rady przełamać partyjnego betonu. W warunkach stworzonych w roku 2011 dokonanie takiej sztuki graniczyło z cudem, nie ma więc dziwnego, że tylko jeden kandydat, Jarosław Obremski z Wrocławia, potrafił się przez tę zaporę przedrzeć. Pezetpeerowskie skamieliny, w osobach Borowskiego, Cimoszewicza i Kutza, jako przykłady "senatorów niezależnych" nadają się tylko do skeczów kabaretowych. I nie chodzi tu tylko o ich żywą i czerwoną (także parlamentarną) przeszłość, ale także o fakt, że wszędzie tam, gdzie ci panowie kandydowali ani PO ani SLD nie wystawiły partyjnych kontrkandydatów a więc, de facto, obie te partie udzieliły im poparcia.
Przesłanie pozytywne wyborów senackich 2011

Pomimo tych wszystkich wad, które powodują, iż tegoroczne wybory do Senatu nie mogą być pozytywnym przykładem zasady wyborów w JOW, to odsłoniły one częściowo pewne ważne aspekty takiego systemu wyborczego:

Po pierwsze, pokazały one, że to KANDYDAT ma być znany wyborcom, a nie jego promotor czy promotorzy! Boleśnie przekonali się o tym prezydenci wielkich miast, którym się wydawało, że skoro oni są znani i sami swobodnie wygrywają wybory w jednomandatowych okręgach wyborczych, to wystarczy jak teraz wskażą swoich kandydatów na senatorów, żeby zapewnić im zwycięstwo.

Innymi słowy doszli do przekonania, że los na tyle pogrubił im ich palce wskazujące, że okażą się grubsze od palców Tuska, Kaczyńskiego, Pawlaka czy Napieralskiego. Wybory pokazały, że te rachuby są błędne. Jedyny zwycięski prezydencki kandydat, Jarosław Obremski, zapewne i bez poparcia Rafała Dutkiewicza wygrałby wybory, ponieważ jest osobą we Wrocławiu znaną, stale obecną w mediach, zasiadającą we władzach Miasta nieprzerwanie od roku 1990 (członek Zarządu, przewodniczący Rady Miejskiej, wiceprezydent), w dodatku z ładną kartą opozycyjnej przeszłości w czasach studenckich. Inni kandydaci, w opisanych wyżej warunkach, nie byli w stanie przebić się przez partyjny walec wyborczy. Zwycięstwo Jarosława Obremskiego to jest także sukces JOW, bo w warunkach partyjnej ordynacji wyborczej do Sejmu nic podobnego nie mogłoby mieć miejsca.

Po drugie, wybory do Senatu ujawniły ważną właściwość JOW, która zasadniczo różni je od wyborów na listy partyjne: wybory w JOW są mechanizmem integrującym ludzi o podobnych poglądach. Znakomitym przykładem są właśnie wybory Cimoszewicza, Borowskiego i Kutza, gdzie wszystkie partie się połączyły, nie wystawiając swoich kandydatów i kandydaci PiS, nawet tacy jak Zbigniew Romaszewski, nie mieli szans. PiS, jako, de facto, jedyna partia opozycyjna, wygrywał najczęściej tam, gdzie PO, PSL i SLD się podzieliły, wystawiając swoich kandydatów i konkurując ze sobą, co zwiększało szanse kandydatów Prawa i Sprawiedliwości.

Po trzecie: wybory do Senatu obaliły tezę tych wszystkich proroków anty-JOW, że wybory w JOW oznaczają rozdrobienie parlamentu, że wprowadzają jakieś "wolne elektrony" od Sasa do Lasa, wśród których nie będzie możliwe sensowne procedowanie i podejmowanie uchwał większością głosów.
Podsumowując:

Jeśli chcemy, żeby wybory do Senatu przypominały prawdziwe wybory w JOW, to trzeba: (1) Oddzielić wybory do Senatu od wyborów do Sejmu; (2) dać wszystkim wyborcom swobodne prawo kandydowania, bez konieczności zbierania tysięcy podpisów; (3) zlikwidować komitety wyborcze; (4) zrównać liczbowo okręgi wyborcze; (5) zapewnić wszystkim kandydatom jednakowe warunki dostępu do środków przekazu i zasady finansowania.

Jerzy Przystawa


Źródło: http://www.koszalin7.pl/jow/jow-a-pastw ... -2011.html
oggi3
 


Powróć do Wybory i systemy wyborcze

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość

cron